sobota, 5 lipca 2014

Rozdział 1

( Kendall)

*Bippp*Bippp*Bippp* 7:00
Wyłączyłam budzik i miałam zamiar położyc się jeszcze na chwilę do mojego ciepłego łóżeczka. Niestety, do mojego pokoju,bez pukania, wparowała Kylie z wymalowanym zmartwieniem na twarzy.
- Co się stało, że jesteś tu tak wcześnie?- zapytałam siląc się na miły ton. Właśnie zabiera mi moje dodatkowe minuty snu.
- Nooo, bo dzisiaj do naszej szkoły ma przyjśc nowy chłopak i chce zrobic na nim wrażenie, pomożesz?- spojrzała na mnie maślanymi oczami.
- Jaki nowy chłopak? Czemu ja nic nie wiem?
- Jak możesz nie wiedziec, skoro będzie w  klasie równoległej do twojej i prawdopodobnie będziecie miec razem niektóre lekcje.
- Dobra, nie ważne, jakoś mało mnie on interesuje. Przyjdź tutaj za pół godziny.
- Okej.- przytuliła mnie zadowolona i wyszła. Najpierw udałam się do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam włosy, później je wysuszyłam i delikatnie pofalowałam końcówki. Zrobiłam delikatny makijaż. Weszłam do garderoby i zastanawiałam się co dzisiaj ubrac, dzień zapowiadał się słoneczny i ciepły, więc zdecydowałam się na kombinezon i okulary przeciwsłoneczne. Na nogi założyłam czarne botki na obcasie. Kończyłam zakładac prawego buta i do pokoju wpadła Kylie z kilkoma stylizacjami zawieszonymi na rekach. Po wielu sprzeczkach w końcu zdecydowałyśmy, że ubierze czarne, krótkie spodenki, bluzeczke w kwiaty, czarny aka płaszczyk, okulary przeciwsłoneczne podobne do moich i czarne sandały na obcasie. Kylie była już gotowa do wyjścia, ja jeszcze szukałam mojego portfela. Mam go.
- Możemy już iśc. -pomachałam jej portfelem i zaczęłam iśc w strone kuchni. Wyciągnęłam odpowiedni kluczyc z szafki. Zamknęłam dom, rodzice jeszcze spali. Była już 8;00, to było do przewidzenia, że jak zwykle się spóźnimy. Chodziłyśmy do tej samej szkoły, tyle że ja już do ostatniej klasy, a Kylie do 2. Pod szkołą byłyśmy o 8;20. Nikogo już nie było na parkingu, szybko zaparkowałam i poszłyśmy z Kylie na lekcje. Pierwszą miałam chemię. Szybko pobiegłam pod odpowiednią sale i zapukałam, po czym weszłam.
- Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie.- powiedziałam, wszystkich oczy ,jak zazwyczaj gdy ktoś się spóźniał, wlepione były we mnie.
- Cóż jest przyczyną dzisiejszego spóźnienia, panno Jenner? - zapytał z uśmiechem. Obleśny, stary cap.
- Nie pana gówniany interes.- uśmiechnęłam się sztucznie i skierowałam się na tyły, gdzie zazwyczaj siedzę z Carą.
- Uwaga.-wymamrotał pod nosem. Śmiac mi się z niego chciało, nie pierwsza uwaga i nie ostatnia. Ku mojemu zdziwieniu w mojej ławce nie siedziała Cara, lecz jakiś chłopak. Nie kojarzyłam go. Aaa, pewnie to ten chłopak o którym wspominała mi Kylie rano. Usiadłam na moim miejscu, bez słowa. Wyciągnęłam potrzebne książki, lekcja mijała w spokoju, starałam się słuchac, ale ktoś zaczął mnie szturchac w ramię. Odwróciłam wzrok od tablicy, przenosząc go na nowego sąsiada z ławki. No nie można nic powiedziec, zajebisty jest. Obczaiłam go trochę wcześniej, ale z bliska jest jeszcze bardziej zajebisty.
- Justin.-Uśmiechnął się.
- Kendall.- nie odwzajemniłam uśmiechu.
- Miło mi.
- Taa, mi też.- wymamrotałam i odwróciłam się ponownie w stronę tablicy.
- Mmmm, grasz niedostępną, już mi się podoba.-wyszeptał prosto do mojego ucha. Ja pierdole. Znowu jakiś pojeb. Nagle w klasie rozbrzmiała, dosyc głośno piosenka Miley Cyrus- 23. Szybko sięgnęłam do torebki i wyciszyłam telefon.
- Panno Jenner, proszę zostac po lekcji, musimy porozmawiac o pani zachowaniu.- uśmiechnął się pod nosem, cap pierdolony, stary zbok, chyba go pojebało, że ja tu zostanę sama z nim na przerwie.
- No chyba kurwa nie. Nie ma takiej jebanej opcji. Ni chuja.- zebrałam swoje rzeczy i zaczęłam się kierowac w stronę drzwi.
- Słownictwo, panno Jenner.- złapał mnie za ramię.- Proszę wracac na miejsce.
- Spierdalaj.- powiedziałam i szybko wyszłam, trzaskając drzwiami. On i tak nic nie zrobi, do dyrektorki nie pójdzie, bo wtedy powiedziałabym jakie mam obawy w stosunku do niego,a do rodziców tym bardziej nie zadzwoni. Udałam się pod klasę od angielskiego, gdy dotarłam właśnie zadzwonił dzwonek na przerwę. Wyciągnęłam telefon, żeby sprawdzic kto dzwonił. To Cara. Szybko do niej oddzwoniłam.
- Hej Car, co tam? Czemu cię nie ma?
- Hej suko, wszystko dobrze, nie ma mnie bo zwiałam z Harrym. Podobno jakiś nowy chłoptaś dołączył do szkoły. Fajny chociaż?
- Nie ma co, jest przystojny, ale jest pojebany trochę bardzo.- zaśmiałam się cicho. O wilku mowa, właśnie owy chłopak pojawił się przy mnie uśmiechnięty.- Car ja muszę kończyc. Pa, kocham cie, suko.
-Ja ciebie też suko, pa.- rozłączyłam się.Odwróciłam się w jego stronę z twarzą niewyrażającą żadnych emocji.
- Czego?- powiedziałam od niechcenia.
- Coś zostawiłaś.- wręczył mi mój portfel. Musiał mi wyleciec z torby.
- Yhm, dzięki.- uśmiechnęłam się lekko.
- Proszę, może gdzieś wyjdziemy dzisiaj, mój kumpel robi domówkę, może masz ochotę iśc ze mną?
- Nie.
- Będę po ciebie o 8, pa mała.- uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek. Coś mnie zatrzymało żeby mu nie jebnąc za tą jego pewnośc siebie, wobec mnie, ale po chwili się otrząsnęłam. Może trochę za późno, ale słyszał.
- Pierdol się.!- krzyknęłam w wystawionym środkowym palcem w jego stronę.
- Tylko z tobą, księżniczko.!-odkrzyknął. Jebany, już mnie zaczyna wkurwiac. Nigdzie z nim nie idę. Zadzwonił dzwonek. Weszłam do klasy i zajęłam swoje stałe miejsce obok Stelli. Po jakiś 5 minutach weszła nauczycielka. Klasa mruknęłam mało zrozumiałe "Dzień dobry". Pani natomiast zwróciła się do mnie.
- Kendall, pani dyrektor prosi cię do siebie.
- Yhm.-wymamrotałam ,zabrałam swoje rzeczy i wyszłam z klasy, kierując się do gabinetu dyrektorki. Ciekawe co ode mnie chce, dawno mnie nie wzywała. Wchodząc do małej poczekalni, przywitałam się z sekretarką.
- Siema Alice.
- Hej Ken, możesz już wchodzic, czeka na ciebie.
-Okej.
Weszłam, dyrektor siedziała akurat obrócona w stronę okna . Chrząknęłam, aby zwrócic jej uwagę, bo chyba nie zdała sobie sprawy z tego, że ktoś wszedł.
- Oh, Kendall już jesteś, bardzo dobrze. Powiedz mi dziecko co to za słownictwo skierowane do Pana Greene?
- Po prostu uniosłam się, ponieważ nie chcę z nim zostawac po lekcji sama na przerwie.
- Jest tego jakiś powód?
- Tak.- powiedziałam pewnie, dyrektorka jest spoko, my się znamy dosyc dobrze. Tak, nie jestem grzecznym dzieckiem, zawsze ze mną były jakieś problemy w szkole, jednak oceny mam bardzo dobre.
- Jaki?- zapytała zaciekawiona tym co mam do powiedzenia.
- Pan Greene jest stary i obleśny, a sposób w jaki się do mnie uśmiecha i mówi jest dla mnie nie normalany. Nie będę się narażac zostawając z nim po lekcji, w celu 'przedyskutowania mojego zachowania'-dyrektorka popatrzyła na mnie oniemiała. No tak w końcu nauczyciel z długim stażem, bez skarg. Ja też bym nic nie powiedziała, ale on zaczął ,a ze mną się nie zaczyna.
- Dobrze dziecko. Dziękuję. Dzisiaj masz już wolne, możesz isc do domu. Obiecuję, że porozmawiam na ten temat z panem Greene. Do widzenia.
- Dziękuję, do widzenia.- pożegnałam się i wyszłam. Skierowałam się do mojego auta i odjechałam. Najpierw pojechałam do galerii, może to wyjscie z Justinem, nie jest takim złym pomysłem. Najwyżej jak mi się coś nie spodoba to wrócę. Chodziłam po sklepach chyba z 2 godziny, aż natrafiłam na śliczną, białą sukienkę. Znalazłam swój rozmiar i kupiłam ją. Stwierdziłam, że w domu na pewno znajdę jakieś pasujące do tego buty. Podjechałam z powrotem pod szkołę, żeby odebrac Kylie. Czekała ona na mnie pod szkołą jak zawsze. Była lekko zdziwiona, gdy podjechałam pod drzwi szkoły. Wsiadła i przywitała się ze mną. Po drodze do domu opowiadała mi, że widziała dzisiaj tego nowego i jaki to on nie jest cudowny ,i wspaniały, jakie ma cudne tatuaże itp itd.Cieszyłam się i to bardzo jak wjechaliśmy do garażu naszego domu. Wyszłam szybko, zabierając swoją torbę i torbę z sukienką. Oczywiście zanim doszłam do drzwi, ciekawska Kylie wyrwała mi torbę z ręki i zajrzała do niej, wyciągając moją nową sukienkę.
- Wybierasz się gdzieś dzisiaj?- zapytała.
- Tak.
- Z kim? I gdzie?
- Nie ważne z kim, na imprezę.- powiedziałam zabierając jej mój zakup i wchodząc do domu. Rodziców już nie było w domu, praca. Ja już się nawet do tego przyzwyczaiłam. Zostawiłam swoje torby u siebie w pokoju i zeszłam do kuchni coś zjeśc. Uszykowałam sobie 3 kanapki, które zjadłam. Poszłam z powrotem do swojego pokoju, stwierdziłam, że się zdrzemnę. Spałam do 18;50. Wstałam i poszłam zjeśc obiad, który
ugotowała nasza gosposia Martha. Później wzięłam prysznic, umyłam włosy, wysuszyłam je i wyprostowałam. Zrobiłam delikatny makijaż, ubrałam sukienkę. Znalazłam do niej kremowe szpilki, które założyłam ,złotą bransoletę i naszyjnik. Wybiła 20 i ktoś zapukał do drzwi. Już zaczęłam schodzic, ale Kylie mnie uprzedziła.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Co sądzicie?
Długo siedziałam nad tym rozdziałem, przepraszam że pojawił się później niż mówiłam, ale za to jest długi.


                                          CZYTASZ= KOMENTUJESZ 
Jedna prosta zasada. :) Do następnego :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz