- Dalej sobie nie przypominam.- wzruszyłam ramionami z uśmiechem.-Może teraz sobie przypomnę?- zapytałam i wpiłam się jeszcze raz w jego usta. Całowaliśmy się namiętnie, przerwałam pocałunek. Otworzyłam furtkę i pociągnęłam Justina za rękę. Wyciągnęłam pęk kluczy i jednym z nich otworzyłam drzwi. Zamknęłam je i Justin od razu mnie do nich przyparł zaczynając całowac, żarliwie oddawałam jego pocałunki. Ścisnął moje pośladki przez co jęknęłam mu w usta.
****rano****
Obudziło mnie walenie, bo pukaniem tego nie można nazwac, do moich drzwi. Chciałam wstac, ale zauważyłam, że jestem opleciona czyimiś rękoma. O, nie, to się nie stało, jak najdelikatniej wyplątałam się z uścisku i wstałam z łóżka. Szybko założyłam na siebie duży, puchaty szlafrok i otworzyłam drzwi. Szybko wyszłam z pokoju i zamknęłam za sobą drzwi, aby Kylie, bo to ona tak intensywnie dobijała się do mnie, nie zauważyła śpiącego w moim łóżku, jak się domyślam Justina.
-Co się stało?!-szepnęłam zdenerwowana.
-Czemu szepczesz?-zapytała normalnym tonem.
-Ja...ja nie ważne.
-Okeeej, no więc chciałam coś wziąśc od ciebie z garderoby, bo mama swoja zamknęła na klucz, a nigdzie go nie mogę znaleźc. Wiedziałam, że śpisz, więc...zaraz zaraz czy ty tutaj masz malinkę?-zapytała zdziwiona dotykając miejsca na mojej szyi.
-Nie, wcale nie. Wydaje ci się.- powiedziałam z powagą i szybko zakryłam się bardziej szlafrokiem.
-Oj, Ken nie wstydź się!- zachichotała.
-Zapytam jeszcze raz, co chcesz?
-No, więc chce czarną chanelkę i granatową spódnicę Kleina.
-Okej, idź do siebie, zaraz ci to przyniosę.
-Pójdę z tobą może wybiorę sobie jakieś...
-Nie!- krzyknęłam, szybko jej przerywając.-To znaczy...ja..o mama wrociła.-kiwnęłam głową w stronę okna. Kylie się tam spojrzała, a ja wykorzystałam to i szybko wślizgnęłam się do pokoju, od razu zamykając drzwi na klucz.
-Kendall!!!-wydzierała się i waliła w drzwi Kylie. Ja postanowiłam obudzic Justina.
-Justin, Justin, wstawaj..-szeptałam do jego ucha. On jedynie przewrócił się na brzuch i wydał z siebie cichy pomruk niezadowolenia. Postanowiłam go pocałowac, może to jest samolubne, ale co z tego. Nachyliłam się nad nim i zaczęłam delikatnie muskac jego usta. Po chwili już leżałam pod Justinem i całowaliśmy się namiętnie. Justin jedną ręką już zaczynał rozwiązywac mój szlafrok, wtedy zapaliła mi się czerwona lampeczka. Oderwałam się od niego i ostatnie raz, delikatnie musnęłam jego usta. Chyba Kylie dała sobie spokój, bo już jej nie słychac.
-Widzę, że wstałeś.-uśmiechnęłam się szczerze.
-Takie poranki mogę miec codziennie.-pocałował mnie jeszcze raz. Zarumieniłam się. Zaraz, zaraz, co kurwa?! Ja się zarumieniłam, kurwa. Szybko zepchnęłam go z siebie i napotykając jego zdezorientowaną minę powiedziałam- Musisz już iśc, niedługo moi rodzice przyjadą.
-Okej.-odpowiedział jedynie, wstał, a ja mimowolnie zlustrowałam jego ciało, mój wzrok zatrzymał się na jego członku. O, mój boże, aż mnie wszystko jak na zawołanie zaczęło bolec. Podniosłam wzrok na twarz Justina, widniał na niej łobuzerski uśmieszek.
-To..to ja pójdę się ubrac.- powiedziałam zmieszana, nie poznaję siebie.
-Jak dla mnie możesz zostac w tym.- pokazał głową na mój lekko rozsunięty szlafrok. Szybko poprawiłam go tak jak powinien wyglądac i udałam się do garderoby. Ubrałam bieliznę, biała koszulkę i leginsy. z garderoby weszłam do łazienki, przeczesałam włosy i weszłam do pokoju. Justin już był ubrany i siedział na łóżku, przeglądając coś w telefonie. Odchrząknęłam chcąc zwrócic na siebie uwagę. Justin wstał i podążył za mną do drzwi, zeszliśmy razem na dół w ciszy. Było słychac tylko głosy pochodzące z telewizora, który oglądała Kylie, zauważyła mnie i już wstawała, aby do mnie podejśc, ale zauważyła Justina, który szedł zaraz za mną i jak na zawołanie od razu usiadła na swoim miejscu z szeroko otwartymi oczami. Justin ubrał swoje buty i przyszedł czas żeby się pożegnac. Już miałam się odezwac, ale zrobił to Justin.
-Dziękuję za dzisiejszą noc.-wyszeptał uwodzicielsko do mojego ucha. Ja tylko się uśmiechnęłam.
-Od dzisiaj jesteś moja, pamiętaj o tym.- wyszeptał jeszcze i szybko wyszedł, nawet nie dał mi szansy na jakąkolwiek odpowiedź. Zamyślona, weszłam do kuchni, szybko wparowałam tam Kylie.....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak bardzo przepraszam ;c bardzo długo mnie tu nie było, nie miałam weny, ale od dzisiaj OBIECUJĘ rozdziały będą pojawiały się co niedzielę, sobotę.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
****rano****
Obudziło mnie walenie, bo pukaniem tego nie można nazwac, do moich drzwi. Chciałam wstac, ale zauważyłam, że jestem opleciona czyimiś rękoma. O, nie, to się nie stało, jak najdelikatniej wyplątałam się z uścisku i wstałam z łóżka. Szybko założyłam na siebie duży, puchaty szlafrok i otworzyłam drzwi. Szybko wyszłam z pokoju i zamknęłam za sobą drzwi, aby Kylie, bo to ona tak intensywnie dobijała się do mnie, nie zauważyła śpiącego w moim łóżku, jak się domyślam Justina.
-Co się stało?!-szepnęłam zdenerwowana.
-Czemu szepczesz?-zapytała normalnym tonem.
-Ja...ja nie ważne.
-Okeeej, no więc chciałam coś wziąśc od ciebie z garderoby, bo mama swoja zamknęła na klucz, a nigdzie go nie mogę znaleźc. Wiedziałam, że śpisz, więc...zaraz zaraz czy ty tutaj masz malinkę?-zapytała zdziwiona dotykając miejsca na mojej szyi.
-Nie, wcale nie. Wydaje ci się.- powiedziałam z powagą i szybko zakryłam się bardziej szlafrokiem.
-Oj, Ken nie wstydź się!- zachichotała.
-Zapytam jeszcze raz, co chcesz?
-No, więc chce czarną chanelkę i granatową spódnicę Kleina.
-Okej, idź do siebie, zaraz ci to przyniosę.
-Pójdę z tobą może wybiorę sobie jakieś...
-Nie!- krzyknęłam, szybko jej przerywając.-To znaczy...ja..o mama wrociła.-kiwnęłam głową w stronę okna. Kylie się tam spojrzała, a ja wykorzystałam to i szybko wślizgnęłam się do pokoju, od razu zamykając drzwi na klucz.
-Kendall!!!-wydzierała się i waliła w drzwi Kylie. Ja postanowiłam obudzic Justina.
-Justin, Justin, wstawaj..-szeptałam do jego ucha. On jedynie przewrócił się na brzuch i wydał z siebie cichy pomruk niezadowolenia. Postanowiłam go pocałowac, może to jest samolubne, ale co z tego. Nachyliłam się nad nim i zaczęłam delikatnie muskac jego usta. Po chwili już leżałam pod Justinem i całowaliśmy się namiętnie. Justin jedną ręką już zaczynał rozwiązywac mój szlafrok, wtedy zapaliła mi się czerwona lampeczka. Oderwałam się od niego i ostatnie raz, delikatnie musnęłam jego usta. Chyba Kylie dała sobie spokój, bo już jej nie słychac.
-Widzę, że wstałeś.-uśmiechnęłam się szczerze.
-Takie poranki mogę miec codziennie.-pocałował mnie jeszcze raz. Zarumieniłam się. Zaraz, zaraz, co kurwa?! Ja się zarumieniłam, kurwa. Szybko zepchnęłam go z siebie i napotykając jego zdezorientowaną minę powiedziałam- Musisz już iśc, niedługo moi rodzice przyjadą.
-Okej.-odpowiedział jedynie, wstał, a ja mimowolnie zlustrowałam jego ciało, mój wzrok zatrzymał się na jego członku. O, mój boże, aż mnie wszystko jak na zawołanie zaczęło bolec. Podniosłam wzrok na twarz Justina, widniał na niej łobuzerski uśmieszek.
-To..to ja pójdę się ubrac.- powiedziałam zmieszana, nie poznaję siebie.
-Jak dla mnie możesz zostac w tym.- pokazał głową na mój lekko rozsunięty szlafrok. Szybko poprawiłam go tak jak powinien wyglądac i udałam się do garderoby. Ubrałam bieliznę, biała koszulkę i leginsy. z garderoby weszłam do łazienki, przeczesałam włosy i weszłam do pokoju. Justin już był ubrany i siedział na łóżku, przeglądając coś w telefonie. Odchrząknęłam chcąc zwrócic na siebie uwagę. Justin wstał i podążył za mną do drzwi, zeszliśmy razem na dół w ciszy. Było słychac tylko głosy pochodzące z telewizora, który oglądała Kylie, zauważyła mnie i już wstawała, aby do mnie podejśc, ale zauważyła Justina, który szedł zaraz za mną i jak na zawołanie od razu usiadła na swoim miejscu z szeroko otwartymi oczami. Justin ubrał swoje buty i przyszedł czas żeby się pożegnac. Już miałam się odezwac, ale zrobił to Justin.
-Dziękuję za dzisiejszą noc.-wyszeptał uwodzicielsko do mojego ucha. Ja tylko się uśmiechnęłam.
-Od dzisiaj jesteś moja, pamiętaj o tym.- wyszeptał jeszcze i szybko wyszedł, nawet nie dał mi szansy na jakąkolwiek odpowiedź. Zamyślona, weszłam do kuchni, szybko wparowałam tam Kylie.....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak bardzo przepraszam ;c bardzo długo mnie tu nie było, nie miałam weny, ale od dzisiaj OBIECUJĘ rozdziały będą pojawiały się co niedzielę, sobotę.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz